Sonda
Wiadomości
Rozkład jazdy
23.05.2012 godz. 21:37
Matej ze Środy
24.05.2012 godz. 21:00
Mr. Kiewicz
25.05.2012 godz. 21:00
Dj Romek Rega live show!
Listy do Edmunda
List 3
Kolego Edmundzie.
Po paru latach milczenia i w głębokiej wierze, że karteczka, którą włożyłeś wtedy pod kubek w kuchni zawiera dobry adres – piszę. Odzywam się.
Mając na względzie naszą wieloletnią przyjaźń, na samym wstępie zaznaczę, że mój list, nie jest to znak, iż chciałbym ci te 2000 złotych oddać. Zresztą, nie rozumiem roszczeń pod moim adresem. Ten stary monitor, który wyrzuciłem wtedy przez okno na maskę pożyczonego przez ciebie trabanta i tak był ci nie potrzebny, zepsuty. Pewnie powiesz: - Zepsuty tak jak trabant, dupku! - jednak ja uważam, że możemy sobie tę niesnaskę, poprzez wzgląd na upływ czasu, odpuścić. Myślę, że tym samym jesteśmy kwita.Przypomnę ci, miała na imię Helena.
Ah - pewnie pomyślisz – Stare dzieje. Szczerze muszę ci wyznać, że wspominam ów szalony czas z równym rozrzewnieniem. Co oczywiście nie oznacza faktu, że teraźniejszość jest do bani. Wręcz przeciwnie. Ale zacznijmy od początku.
Kiedy wspomniana wcześniej Helena, postanowiła pozbyć się mnie, niczym zbędnego balastu, wspomnę tylko, iż na twoją korzyść, postanowiłem uciec jak najdalej, opuścić to pole hańby i jakoś zmierzyć się z morderczymi emocjami, zarówno w stosunku do Ciebie, jak i Heleny.
Pomyślisz pewnie, gdzież to mogłem się udać, w takim stanie? Otóż powiem ci bardzo ciekawą historię. Pamiętasz jak mówiłem ci, że los płata figle w najmniej oczekiwanych momentach. Wyobraź sobie, bracie, że zwyczajne zagrałem w totka. Wiesz, normalnie takie rzeczy dzieją się tylko w bajkach, ale tym razem ziarno trafiło się naprawdę ślepej kurze. Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie mojego zdziwienia, kiedy tydzień później przypomniałem sobie o tym nieszczęsnym kuponie i jakie było moje osłupienie, kiedy okazało się, iż jestem jednym z dziesięciu osób, którym trafiła się szósteczka. Nikt mi nie powie, że skreślanie liczb po pijaku nie jest najlepszym pomysłem. Skreślając cyferki jakoś mi udało się nie wyjechać za kratkę, choć nawalony byłem okrutnie. Do dziś dnia myślę o tym w kategoriach ekstraordynaryjnego wyczynu. Niemożliwe możliwym.
Spytasz pewnie: cóż człowiek może zrobić, kiedy na konto przelewa się mu milion? Tajlandia. Raj. Najsampierw, nie omieszkałem zadzwonić do Heleny, żeby podzielić się z nią owym radosnym faktem. Jej bezcenne milczenie, przesiąknięte wahaniem i tym upiornym poczuciem, kiedy człowiek orientuje się, że popełnił głupotę, od konsekwencji której nie ma już odwrotu. Wiesz Helena zawsze lubiła pieniądze, choć nigdy nie afiszowała się z tymi dążeniami. Taki cichy wampir, który nocami marzy, żeby jej ukochany był bogaczem, aby uchronić swoje życie od jarzma pracy zarobkowej. Bez wątpienia zdążyłeś się już zorientować, iż Helena kocha stan rzeczy, gdy może po prostu leżeć i pachnieć. Uwielbiała też jęczeć, o czym zapewne wiesz doskonale, gdyż sam miałeś przyjemność spróbować jej "gościnności", w moim łóżku, pod moim dachem. Tak, tak, oto właśnie kobiety. Mogą ci kłamać, że pieniądze ich nie interesują, ale wiadomo, po czasie, twoje braki na kącie przeradzają się w braki w męskości i nawet się człowiek nie zorientuje, jak już ma rogi, przyprawione przez innego gołodupca, który potrafi nieźle ściemniać. A jeśli chodzi o twoją pracę, zajęcie literata... cóż sam pewnie zdajesz sobie sprawę, jak masz posprzątane, przynajmniej z finansami.
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – jak to mawiają prości ludzie. Mieszkam teraz w Tajlandii i przyznam się, że nic lepszego nie mogło się w moim życiu wydarzyć. Wiesz, bogaczem mógłbym być i w Polsce, jednak w tak zwanym low budget country jestem najzwyczajniej obrzydliwie bogaty.
Pomyślisz, po cóż zatem piszę ów list?
Chciałem ci zwyczajnie podziękować, Drogi Kolego, za to, że w odpowiednim czasie przeleciałeś moją dziewczynę, pozbawiając mnie problemu kobiecej chciwości.
Zatem daje ci pełne przyzwolenie i błogosławieństwo, życząc powodzenia w pracy zarobkowej i uszczęśliwianiu cudzych kobiet.
Do zobaczenia, Mój Drogi i powodzenia, gdyż szczerze wierzę, że ci się przyda.
Twój przyjaciel
Filip
Ps. Pozdrów Helenę.
Wyspa Phuket, listopad 2010
Warto wiedzieć:
Kalambur jest Kawiarnią Artystyczną, a żadna porządna Kawiarnia Artystyczna nie może objeść się bez pianina. Nasze pianino, to ciężki przypadek, potrafi wydawać dźwięki, których nie spodziewał byś się po tym instrumencie.













Komentarze